Zachód USA, czyli świątynia rozpusty, parki narodowe i piękne wybrzeże

Nadszedł czas na opisanie crème de la crème naszej wycieczki po USA, czyli roadtripu po stanach zachodnich. Pojawią się tutaj duże miasta, takie jak Las Vegas, Los Angeles, San Francisco i (gościnnie) Chicago, ale główną atrakcją zdecydowanie były słynne amerykańskie parki narodowe, których różnorodność jest prawdziwie zachwycająca. Tempo było dość szaleńcze, a i tak nie starczyło nam czasu na odwiedzenie wielu pięknych miejsc „prawie” po drodze. Niemniej z tych odhaczonych również mamy świetne zdjęcia (pomimo awarii karty pamięci), więc zapraszam do czytania i oglądania.

Czytaj dalej Zachód USA, czyli świątynia rozpusty, parki narodowe i piękne wybrzeże

Waszyngton i Floryda, czyli niezbyt dziki wschód

Przed wyjazdem do Stanów wydawało nam się, że Waszyngton i Nowy Jork to podobne miasta, pełne drapaczy chmur i pospiesznie żyjących ludzi. Okazało się jednak, że w rzeczywistości znacząco się od siebie różnią (a przynajmniej te ich części, które udało nam się zobaczyć). Zarówno ich historia, znaczenie, jak i wygląd są zupełnie inne. Nowy Jork już opisałem, więc teraz skupię się na stolicy USA – mieście, które zostało zbudowane w tym jednym, konkretnym celu – aby rządzić z niego krajem.

Czytaj dalej Waszyngton i Floryda, czyli niezbyt dziki wschód

Izrael i Jordania, czyli Bliski Wschód dla początkujących

Wycieczka na Bliski Wschód nadeszła dość niespodziewanie – na początku marca okazało się, że mamy do wykorzystania 7 dni urlopu do końca miesiąca. Warunki były proste: ma być ciepło i niedrogo. Mieliśmy zupełnie inne plany wakacyjne, ale Skandynawia nie zaspokaja żadnego z powyższych wymagań, więc trzeba było szybko znaleźć alternatywę.  W tym okresie kryteria te spełniały dwa kierunki: Izrael oraz Maroko. Wybraliśmy pierwszy, a jako że zawsze chcieliśmy odwiedzić wspaniałą Petrę, dorzuciliśmy do tego Jordanię. Zupełnie przypadkowo okazało się, że w związku z tym spędziliśmy Wielkanoc w Jerozolimie.

Czytaj dalej Izrael i Jordania, czyli Bliski Wschód dla początkujących

Nowy Jork, czyli miasto, które każdy zna

Pierwotnym celem stworzenia tego blogu było sprawozdanie z wycieczki po Stanach, także czas najwyższy się za to zabrać, nawet jeśli z ponadrocznym opóźnieniem. Oczywiście całą trasę podzielę na kilka wpisów – a ile konkretnie, to się okaże w trakcie. W związku z powyższym pojawi się zapewne więcej szczegółów i zdjęć z każdego miejsca, ale amerykańskie miasta mają tyle wyróżniających się i znanych widoków, że żal cokolwiek opuszczać (chociaż oczywiście trzeba – nie da się tutaj wrzucić 3 tysięcy fotek).

Naszą podróż rozpoczęliśmy od Nowego Jorku, chociaż nie dotarliśmy tam bezpośrednio – jako że wykupiliśmy najtańszy dostępny lot, czekały nas przesiadki w Oslo i w Helsinkach. Być może opiszę te miasta przy innej okazji, tym razem skupię się jednak na temacie, na który wszyscy czekają. Oczywiście dzisiaj – półtora roku później – w tej samej cenie można już kupić lot bezpośredni z Berlina, a to ze względu na ekspansję tanich linii lotniczych na trasy transatlantyckie.

Czytaj dalej Nowy Jork, czyli miasto, które każdy zna

Stolicing, czyli Bratysława, Budapeszt, Wiedeń i Praga w 5 dni

Tegoroczną majówkę postanowiliśmy spędzić zwiedzając intensywnie kilka miast, które są na tyle blisko siebie, że nie traci się zbyt wiele czasu na przejazdy między nimi. Poruszaliśmy się samochodem w 4 osoby i jest to chyba najwygodniejszy sposób na taką wycieczkę (może z wyjątkiem kierowcy). Oczywiście nie da się zobaczyć wszystkiego w każdym z tych miejsc w tak krótkim czasie, więc skupialiśmy się raczej na podziwianiu widoków w centrum i smakowaniu lokalnej kuchni.

Czytaj dalej Stolicing, czyli Bratysława, Budapeszt, Wiedeń i Praga w 5 dni

Puszcza Białowieska, czyli rowerem po lesie pierwotnym

Do tej pory opisywałem wojaże zagraniczne, ale nie chciałbym, aby mówiono, że „cudze chwalimy, a swego nie znamy”, więc tym razem będzie coś z naszego podwórka. We wrześniu 2016 wybraliśmy się z rowerami do Puszczy Białowieskiej (z przystankiem w Warszawie, a w drodze powrotnej w okolicach Kazimierza Dolnego). Spędziliśmy tam tydzień, w tym 3 dni na Białorusi. Ta wycieczka była zupełnie inna od pozostałych opisanych na tym blogu – mniej zwiedzania, a więcej natury.

Czytaj dalej Puszcza Białowieska, czyli rowerem po lesie pierwotnym

Kambodża, czyli kraj o tragicznej przeszłości i leniwej teraźniejszości

Do Kambodży trafiliśmy po dwóch tygodniach spędzonych w Tajlandii i Wietnamie – był to finalny etap naszej podróży i można powiedzieć, że byliśmy już zaprawieni w bojach. Jak się później okazało, rzeczywistość wzięła to pod uwagę i wytoczyła przeciwko nam najcięższe działa, które zmusiły nas do improwizowania pod presją czasu. Jeśli interesuje Was, dlaczego zgodnie z pierwotnym planem z rajskiej wyspy nie trafiliśmy do Angkor Wat – cudu świata będącego największą atrakcją tego kraju – to zapraszam do czytania.

Przed wyjazdem Kambodża kojarzyła mi się jednoznacznie – z biedą. W sprawozdaniach z innych wypraw można znaleźć fragmenty, jak to ubogie dzieci cieszyły się z darowanych kredek i zeszytów, a turyści byli usatysfakcjonowani zrobieniem dobrego uczynku. Uprzedzając fakty zaznaczę, że my w takie miejsca nie trafiliśmy. Co więcej – wydaje mi się, że tym razem zobaczyliśmy dwa najbardziej turystyczne miejsca w kraju, a tym samym ciężko będzie na podstawie tej relacji uzyskać jego pełen obraz, ale postaram się go opisać jak najszerzej.

Czytaj dalej Kambodża, czyli kraj o tragicznej przeszłości i leniwej teraźniejszości

Wietnam, czyli biedny kraj, który bardzo się stara

Po spędzeniu tygodnia w Tajlandii, przyszedł czas na 7 dni w Wietnamie. O ile kraj Tajów jest w tej chwili bardzo popularny i przed wyruszeniem poznaliśmy opinie wielu znajomych, o tyle nie wiedzieliśmy do końca, czego się spodziewać po Wietnamie. Przypuszczaliśmy, że będzie dzikszy i tańszy, co nie do końca się sprawdziło.

W Wietnamie odwiedziliśmy dwa największe miasta: Hanoi i Ho Chi Minh (wcześniej: Sajgon), czyli dawne stolice kraju podzielonego przez wiele lat na północną i południową część. W przeciwieństwie do Tajlandii współczesna historia Wietnamu jest naznaczona wieloma konfliktami zbrojnymi, a turystyka na wielką skalę to całkiem nowy koncept. Przypuszczam jednak, że już niedługo, gdy dorośnie obecne pokolenie dzieci wychowanych w zglobalizowanym świecie i dobrze mówiących po angielsku, kraj ten będzie równie – a może nawet bardziej – popularny jak Tajlandia.

Czytaj dalej Wietnam, czyli biedny kraj, który bardzo się stara

Tajlandia, czyli połączenie egzotyki z bezpieczeństwem

Tajlandia to ostatnio bardzo popularny kierunek podróży. Gdy rozmawialiśmy o tej wycieczce ze znajomymi, to okazało się, że kilka par również niedawno odwiedziło ten kraj. U nas ten pomysł pojawił się raczej niespodziewanie. Znajomi chcieli odwiedzić naszą wspólną przyjaciółkę w Hong Kongu, a później zabrać się na południe. My stwierdziliśmy, że w sumie to może być ciekawa wycieczka, jeśli dorzucimy do niej Wietnam, Laos i Kambodżę. Po analizie dostępnego czasu (3 tygodnie) i kosztów okazało się, że musimy zrezygnować z Laosu i… Hong Kongu. Przyjaciółka miała do nas dołączyć w Wietnamie, do czego ostatecznie nie doszło, więc finalna podróż zasadniczo różniła się od początkowej koncepcji. Tak czy inaczej – zwiedziliśmy Tajlandię, Wietnam i Kambodżę w cztery osoby na własną rękę. Ten wpis przedstawi Wam w zarysie pierwszy z tych krajów.

Czytaj dalej Tajlandia, czyli połączenie egzotyki z bezpieczeństwem

Pekin II, czyli dlaczego zdecydowanie warto odwiedzić Chiny! cz. 3/3

Po wizycie na Wielkim Murze, czyli jednej wielkiej atrakcji, na ostatni pełny dzień spędzony w stolicy Chin zaplanowałem cały zestaw pomniejszych celów, przy czym raczej pewne było, że nie zaliczę wszystkich. Zresztą nie o to w życiu chodzi, żeby zobaczyć i dotknąć wszystkiego – tego zwyczajnie nie da się zrobić. Czasami lepiej usiąść, odpocząć i podelektować się tym, co akurat mamy przed oczami.

Głównym celem tego dnia były dwa pałace letnie chińskich dynastii cesarskich – nowy oraz stary. Nazwa „pałac” może być jednak myląca, gdyż zwiedza się przede wszystkich ogrody ze świątyniami, posągami i malowniczymi kanałami – w niczym nie przypomina to np. Wersalu. Z punktu widzenia turystyki ten pierwszy jest dużo popularniejszy i lepiej zachowany, co oczywiście wiąże się z tym, że jest bardziej zatłoczony. Zajmuje sporą powierzchnię, a część znajduje się na wzgórzach, więc nie jest to łatwy spacer. Obok Zakazanego Miasta i Wielkiego Muru jest to główna atrakcja turystyczna w tym rejonie.

Czytaj dalej Pekin II, czyli dlaczego zdecydowanie warto odwiedzić Chiny! cz. 3/3